Beskid Wyspowy, góry, Korona Gór Polski, KZKG RP

Mogielica

Mogielica – szczyt, którego nazwę myliłam zawsze (Mogiel(n)ica) i dziwiłam się, że żadna mapa mi go nie wskazywała:D Jak już się nauczyłam to wypadałoby go zobaczyć z bliska, a że wracaliśmy z pienińskich wojaży to okazja była idealna.

Szlaków na szczyt jest kilka, ale my zdecydowaliśmy się na ten z Przełęczy Rydza-Śmigłego. Trochę się przeraziłam widząc, że przed nami 2h 15min wędrówki, bo czas mieliśmy mocno ograniczony, ale o wycofaniu się nie było mowy. Jak się później okazało obawy były zupełnie niepotrzebne.

Parking na Przełęczy jest niewielki, więc im wcześniej tym lepiej. Zmieści się kilkanaście samochodów, chociaż podejrzewam, że każdy wolny kawałek trawy jest latem zajęty.

Pogoda dopisywała, było piękne słońce i co istotne – mróz powoli odpuszczał, więc z każdym krokiem było coraz cieplej. Przekonaliśmy się o tym przy pierwszym lekkim podejściu, kiedy polary wylądowały w plecaku.

Widoki wokół CUDNE!!! Zaśnieżone drzewa, czapy śniegu, no po prostu bajkowo. Mniej przyjemnie zaczęło robić się, kiedy szlak zaczął piąć się ostro w górę, co przy śnieżno-lodowym podłożu było strasznie męczące.

Na szczycie Mogielicy stoi wieża widokowa, więc kiedy można ją dostrzec to wiadomo, że “już bliżej, niż dalej”;)

Ostatni zakręt…

… i oto jest:)

Foto, pieczątka, no i wypadałoby wejść na wieże… O ile w górach lęku wysokości nie mam, o tyle wszelakie tarasy widokowe i wieżyczki z “prześwitującymi” platformami są dla mnie katorgą. Tutaj na szczęście wszędzie zalegał śnieg więc nie widziałam pod nogami, jak jestem wysoko.

Na górze piękna panorama – w oddali Babia Góra i Tatry.

Zejście już było mniej przyjemne, gdyż stopnie były tak śliskie, że schodziłam podpierając się łokciami.

Z całego stresu “wieżowego” całkowicie zapomniałam o Krzyżu Papieskim, ale to może następnym razem…

Powrót na Przełęcz to na zmianę albo schodzenie w głębokim śniegu, który pełnił rolę hamulca, albo ślizganie się.

Całość trasy zajęła nam 2,30 godz, przeszliśmy 7,1km i cały czas zastanawiam się skąd taki długi czas wejścia na początkowym drogowskazie… pewnie znowu coś namieszaliśmy;)

Może Ci się spodobać ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *