Beskid Śląski, góry, KZKG RP, Mała Korona Beskidów

Klimczok i mała Chatka

Poświąteczny czas, trzeba zrzucić wszystkie dodatkowe kilogramy, więc pora ruszyć w góry.

Wybór padł na niedaleki Klimczok, ale tym razem nie ze Szczyrku, a z Bielska-Białej, a dokładniej z Szyndzielni. Lenistwo świąteczne wygrało i jedną stronę pokonaliśmy kolejką, ale powrót już wyłącznie na nogach.

Zielony szlak na sam szczyt to około 30min marszu po płaskim terenie; jedynie końcowy odcinek wiedzie lekko w górę.

Pogoda dopisywała, ale miejscami było albo ślisko albo błotniście, także cały czas trzeba było patrzeć pod nogi.

Na Klimczoku byłam kilka razy ale dopiero teraz miałam okazję “poznać” pobliską chatkę, która przez jednych jest uwielbiana, a inni z chęcią by się jej pozbyli. Mnie osobiście zauroczyła, bardzo lubię takie miejscówki z duszą.

Chatka oprócz mnóstwa wizytówek, biletów, plakatów, wyznań, itp. na ścianach na swoim wyposażeniu ma m.in. pamiątkową pieczątkę, lusterko, drewno na ognisko, czy koc termiczny. Stoliczek, ławki i zasuwane drzwi powodują, że można tam odpocząć albo schronić się w przypadku załamania pogody.

Jak przystało na prawdziwy domek przed mamy zagospodarowany ogródek, skalniak, miejsce na ognisko.

Po zachwycie Chatką pod Klimczokiem schronisko wydało się takim nowoczesnym budynkiem;) Uwagę przykuwała żywa choinka z pięknymi bombkami (chyba ręcznie malowanymi).

Szybka herbata, resztki świątecznych frykasów i powrót.

O ile idąc na Klimczok byliśmy praktycznie sami na szlaku, o tyle w drodze powrotnej miejscami było tłoczno. Widać było, że sporo osób “ruszyło zza stołów”, szczególnie w okolicach Polany pod Dębowcem.

Cała trasa zajęła nam około 3,5 godz. Przeszliśmy około 15km. Jak na poświąteczny czas wystarczy.

Może Ci się spodobać ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *