Beskid Mały, góry, KZKG RP, Mała Korona Beskidów

Gancarz i Magurka Ponikiewska

7.07.2019r.
Beskid Mały najbardziej mi bliski, a kiedyś zupełnie nieznany. Przygoda z nim zaczęła się od najwyższego szczytu. Czupel, bo o nim mowa, był też jednym z pierwszych w moich górskich wędrówkach. Potem był Leskowiec, o którym nigdy nie słyszałam, a od tamtego czasu byłam już trzy razy. Hrobacza Łąka też należała do zupełnie nieznanych, a dwukrotnie było tam pięknie. Teraz przyszła kolej na Gancarz i Magurkę Ponikiewską. Oba szczyty należą do Korony Beskidu Małego KZKG RP także nie mogło ich zabraknąć w mojej górskiej przygodzie.

Ruszamy z miejscowości Rzyki, niedaleko Andrychowa, a konkretnie z dzielnicy/Osiedla Jagódki.

Samochód zostawiamy przy przystanku autobusowym na takim prywatnym mini parkingu, ale spokojnie można jechać w górę do końca drogi. Są tam parkingi (prywatne) albo można spróbować zostawić samochód wzdłuż drogi. My byliśmy akurat w niedzielę, gdzie sporo mieszkańców i turystów wyrusza do kaplicy na Groń Jana Pawła II na mszę więc ruch był spory i wolne miejsca szybko się zapełniały.

Początek czarnego szlaku

Czarny szlak od samego wejścia do lasu pnie się ostro w górę. Po kilku metrach pierwsza zadyszka więc postojów jest sporo;) Idziemy, aż do rozwidlenia – na mapie oznaczonego jako Skrzyżowanie przy Szlaku Białych Serc. Czarny szlak idzie w prawo, my odbijamy lekko w lewo (Szlakiem Białych Serc).

Szlak Białych Serc

Jest już łagodniej i po 600m wchodzimy na szlak zielony i nim kierujemy się na Gancarz. 30 min i jesteśmy na szczycie. Jest krzyż, jest ławeczka i jest całkiem przyjemny widok. Niby w lesie, a jednak trochę wyciętych drzew i mamy ładną panoramę okolicy.

Gancarz

Gancarz

Nie lubię wędrować tą samą drogą w dwie strony ale dzisiaj niestety chwilami tak będzie. Także wracamy i idziemy prosto pod schronisko na Leskowcu. Tam trzymając się żółtego szlaku idziemy w kierunku Magurki Ponikiewskiej. Niestety szczyt jest całkowicie zalesiony więc nic nie zobaczymy.

Magurka Ponikiewska

Robimy tylko pamiątkowe zdjęcie i wracamy do schroniska.

Schronisko na Leskowcu

Tutaj nareszcie odpoczynek i szybki obiad. Szybki bo wszędzie tłumy i kolejki. O dziwo jedyny raz, kiedy miałam szczęście do pustej jadalni to był Nowy Rok (o wejściu tutaj).

Wracamy do Rzyk czarnym szlakiem, który rano w połowie opuściliśmy.

Zaczyna padać i strome zejście nie należy do przyjemnych. Jest to z pewnością najszybsze wyjście na Leskowiec ale najbardziej strome i męczące.

Fajna wycieczka nawet na niedzielne popołudnie:) I ten Beskid Mały …. 🙂

Trasa: Rzyki, Jagódki – Rzyki, Jagódki | mapa-turystyczna.pl

Może Ci się spodobać ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *