Barania Góra

17.07.2017r.

Korzystając z dwóch dni w Beskidzie Śląskim i ładnej pogody zdecydowaliśmy się ponownie wyjść na Baranią. Za pierwszym razem był to szlak niebieski z Wisły Czarne, teraz ruszyliśmy z Przełęczy Szarcula czerwonym szlakiem przez Stecówkę. Tak na prawdę można iść albo drogą asfaltową (my nią wracaliśmy) albo szlakiem przez las. My wybraliśmy tą druga opcję i od razu tego pożałowaliśmy – na pierwszych metrach błoto i kałuże po kostki, momentami brak obejść, także jeszcze dobrze nie zaczęliśmy wędrówki, a już byliśmy ubłoceni po kolana.

Do Stecówki jest zupełnie płasko, taki tam delikatny spacerek. Tak naprawdę w górę pniemy się dopiero na ostatnim odcinku przed Schroniskiem na Przysłopie – na skrzyżowaniu ze szlakiem czarnym. Kto myśli, że to już Barania nieźle się rozczaruje bo na szczyt musimy się jeszcze nieźle zmęczyć idąc prawie 3 km ostro w górę. To jeden z tych szczytów, gdzie Schronisko znajduje się „pod” a nie „na”, jak np. Schronisko Markowe Szczawiny, czy Chata pod Rysmi.

Dzięki wieży widokowej, podobnej jak na Skrzycznem, możemy podziwiać szeroką panoramę Beskidu Śląskiego, Żywieckiego, a nawet i Tatr.

Droga powrotna taka sama, z tym że odcinek od Stecówki na parking postanowiliśmy iść „za drogą” żeby znowu nie grzęznąć w błocie.

Może Ci się spodobać ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *